Koniecznie zagłosuj również w naszym bostońskim głosowaniu piekarniczym

Koniecznie zagłosuj również w naszym bostońskim głosowaniu piekarniczym

Badanie obaliło dziesięciolecia twierdzeń, że skorupiaki w ogóle nie czują zbyt wiele, i przyciągnęły uwagę całego świata. Teraz, w wydaniu New Scientist z tego tygodnia, brytyjski badacz Peter Fraser, który wykorzystuje kraby w swoich eksperymentach, walczył, pisząc, że kraby odczuwające ból są mniej więcej tak samo prawdopodobne, jak kraby mogą cieszyć się dobrą operą.

Tak więc debata toczy się dalej, z wyjątkiem tego, że, co zdumiewające, pan Fraser może okazać się po złej stronie. Nie zdziwiłbym się, gdyby byli szefowie kuchni, którzy grają operę dla swoich homarów, aby złagodzić ich ostatnie chwile. I mogę państwu z całą pewnością powiedzieć, że w Europie istnieje niewielka armia działaczy na rzecz praw zwierząt, którzy lobbują za nowymi przepisami dotyczącymi krabów, homarów, raków i innych bezkręgowców. Chodzi o to, aby dać tym uroczym podwodnym owadom taką samą ochronę prawną przed okrucieństwem, jaką już posiadają świnie, krowy i inne ssaki. Co na początek oznaczałoby nie gotowanie ich żywcem.

Z prawem lub bez prawa, sensowne byłoby zminimalizowanie cierpienia skorupiaków, gdy przygotowujemy je do gotowania.

Jeśli brzmi to szalenie, weź pod uwagę fakt, że Nowa Zelandia już włączyła skorupiaki do swoich przepisów o ochronie zwierząt, a w 2005 r. włoskie miasto Reggio Emilia zabroniło gotowania homarów. W tym samym roku szkocka grupa Advocates for Animals opublikowała przekonujący raport, w którym przekonuje, że bezkręgowce posiadają większość obwodów nerwowych do przetwarzania bólu. Brytyjska grupa o nazwie Shellfish Network jest niestrudzonym orędownikiem praw skorupiaków, a biorąc pod uwagę narastające dowody i zmieniające się postawy, parlamenty europejskie wydają się przynajmniej skłonne rozważyć takie przepisy na szczeblu krajowym. Raport chlorogenic skład o krabach z marca dostarczył dodatkowej amunicji. Ludzie tacy jak pan Fraser są zdenerwowani.

Jeśli Europa w końcu przyjmie prawodawstwo dotyczące praw skorupiaków, USA będą miały trudności z uniknięciem tego problemu. Więc co ma zrobić kucharz – przygotować się na przyszłość gotujących się homarów i krabów w największej tajemnicy, z zamkniętymi drzwiami i zasłoniętymi roletami? Dla większości ludzi wysyłanie żywych zwierząt do kuchni jest wystarczająco traumatyczne, bez obawy wylądowania w więzieniu.

Ale na tym polega sedno sprawy. W końcu zabijamy zwierzęta, żeby je zjeść. Te świnie, krowy i inne ssaki, które już mają prawną ochronę, również są zabijane do jedzenia, a przepisy, jakkolwiek niedoskonałe, mają po prostu zmniejszyć niepotrzebne cierpienie w tym procesie. Nawet przy dalszych postępach w nauce możemy nigdy nie wiedzieć dokładnie, co czują skorupiaki. Ale nie trzeba wiele przeskoczyć, by wyobrazić sobie, że gotowanie żywcem nie jest przyjemne i właśnie dlatego jesteśmy przewrażliwieni. W pewnym sensie to dziwne, że nasze podstawowe prawa przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt nie już obejmują skorupiaki.

Wydaje mi się, że zamiast podsycać płomienie tej debaty, moglibyśmy z łatwością ją ominąć. Z prawem lub bez prawa, to miałoby sens i byłoby całkowicie zgodne z naszym traktowaniem innych stworzeń, próba zminimalizowania cierpienia krabów, homarów, raków i innych podobnych stworzeń, kiedy przygotowujemy je do gotowania. Żaden smakosz nie musi sprzeciwiać się temu w zasadzie.

Pytanie tylko, jakie mamy opcje? W Wielkiej Brytanii naukowcy przewidujący zmiany w prawie ujawnili wiadomości za pomocą dziwacznego urządzenia, które humanitarnie zabija skorupiaki za pomocą szybkiego i przytłaczającego porażenia prądem; moim zdaniem wynalazcy tej maszyny zasługują na nagrodę za wymyślenie samej nazwy: Crustastun. Dostępna jest wersja przemysłowa o dużej pojemności oraz model nablatowy. Chociaż z przyjemnością wyposażyłbym swój blat w lśniący srebrny zapper do homara – przynosząc mi prestiż, któremu nie mogło dorównać żadne urządzenie Kitchen Aid – nie mam miejsca między tosterem, blenderem i ekspresem do kawy. Większość domowych kucharzy też nie mogła sobie pozwolić na zakup jednego; raporty określają koszt gdzieś na północ od tysiąca dolarów.

Inną, jeszcze nowszą opcją jest kupowanie naszego homara w taki sam sposób, w jaki teraz kupujemy prawie każdy inny rodzaj mięsa, który jemy – jako kawałki mięsa bez twarzy w paczce. Postęp technologiczny w postaci ogromnych przemysłowych komór przepompowywania – zwanych hydrostatycznymi urządzeniami ciśnieniowymi – pozwolił ostatnio na szybkie miażdżenie homarów na śmierć w dużych partiach, jednocześnie oddzielając ich mięso od skorupek bez konieczności ich gotowania. Pozostają jednak pytania, czy ta metoda pozbywa się zwierząt wystarczająco szybko, aby można je było uznać za humanitarne.

Preferuję staromodny sposób, który, podobnie jak Crustastun, jest humanitarny. Przed gotowaniem umieszczam kraba lub homara w zamrażarce na 15 lub 20 minut, aby spowolnić metabolizm i otępić zmysły, a następnie odwrócić i podzielić główną część ciała zwierzęcia na pół szybkim ruchem dużego noża kuchennego .

Są dni, kiedy robienie tego sprawia, że ​​chcę być wegetarianinem. Ale potem myślę, że jeśli mam jeść mięso, to lepiej mieć jasne oczy. Przynieś więc prawo; oddajmy cześć ostatnim żywym stworzeniom w naszych kuchniach i sami je zabijmy z szacunkiem. Póki jeszcze możemy.

Zobacz An American Food Tour na większej mapie

Wielkie dzięki wszystkim, którzy głosowali w naszym głosowaniu w Portland w stanie Maine – wylądowaliśmy zarówno na Fore Street, jak i na Evangeline, o czym wkrótce napiszę. Dzisiejszy wieczór jest w Bostonie i po raz kolejny zwracamy się do Ciebie o pomoc. (Będzie też więcej raportów z Montrealu i Maine, w tym tygodniu mieliśmy sporadyczny dostęp do Wi-Fi.)

Co robić? Wędzony ozorek wołowy w The Hungry Mother kusi, podobnie jak "Hot Dog a la Maison" w sklepie mięsnym. A może lepiej pójść za sugestią czytelnika Achenglovefood dotyczącą Oleany i spróbować ośmiornicy ragu? Może spotkanie? Albo jakiś surowy bar w B&G?

Koniecznie zagłosuj również w naszym bostońskim głosowaniu piekarniczym.

Jak zawsze, jeśli zaniedbaliśmy dobrą opcję, dodaj ją w "inny" sekcji i nie krępuj się skomentować, dlaczego dokonałeś wyboru, którego dokonałeś. Dzięki.

Najlepsza restauracja w Bostonie — na budżet (ankieta)"

W przypadku, gdy jutro obudzimy się głodni (co rzadko zdarza się na wycieczkach kulinarnych, ale nigdy nie wiadomo), pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić ankietę w najlepszych piekarniach w Bostonie (wydaje się, że jest ich wiele).

Czytelnik achenglovesfood zasugerował Sofra, piekarnię z Bliskiego Wschodu od ludzi stojących za Oleaną. Inne popularne wybory to włoskie wypieki oferowane w Maria’s, Mike’s i Modern. Może ciasto od Petsi’s? Może cytrynowo-imbirowa babeczka z mąki? Albo żona zawsze może zastosować prawo weta i nalegać na pain au chocolat z Clear Flour.

Głosuj poniżej na swojego ulubionego. A jeśli nie widzisz swojego ulubionego, dodaj go w "inny" i nie krępuj się komentować, dlaczego zagłosowałeś tak, jak to zrobiłeś. I nie przegap naszej ankiety One Night in Boston, kiedy tu jesteś. Dzięki.

Najlepsza piekarnia w Bostonie (trendy)"

Ten prosty przepis został przejęty z Chez Panisse.

Umieść trochę wody na dużym ogniu; gdy się zagotuje, zagotuj i dodaj jajko. Gotuj przez około 15 minut, aż jajko będzie w pełni ugotowane.

W międzyczasie obierz szypułki karczochów (w przeciwnym razie ich zewnętrzna skórka będzie twarda i gorzka). Gotuj je w osolonej wodzie, aż będą miękkie, co będzie trwało około 20 minut. Po ugotowaniu i schłodzeniu pokrój je po przekątnej na kawałki o długości kilku cali.

Zrób winegret z odrobiną czosnku i anchois, sokiem z cytryny, odrobiną octu z czerwonego wina i oliwą z oliwek. Pokrój jajko na twardo.

Wymieszaj karczochy z winegretem, a następnie posyp posiekane jajko na twardo.

Zdjęcie: Faith Willinger

Przyznaję. Mam coś do rzeźników. Kiedy więc spotkałem Michele Sgamato (z rodziny rzeźników) i Gerardo Buono podczas degustacji wina, a oni zaprosili mnie do swojej restauracji Fattoria di Campiglione w Pozzuoli pod Neapolem, nie widziałem powodu, by się oprzeć.

Specjalnością było oczywiście mięso, niespotykane w okolicy, gdzie owoce morza i pizza są normą. Restauracja była wyzwaniem do zlokalizowania (nie ufaj nawigatorowi), ale warta wysiłku. Przy wejściu tłoczą się butelki wina i rzadkich destylatów; prosciutto zwisa jak żyrandole z sufitu. Przyciągnęłam do gabloty z mięsem i drobiem z Argentyny, Irlandii, Szkocji, Japonii, włoskich ras Chianina, Maremmana, Romagnola, gotowa na grilla.

Mięsożercy nie będą zawiedzeni, podobnie jak oenofile.

Zwiedziłem ciasną, zatłoczoną piwnicę z winami, pokoje wypełnione 20 000 butelek, aby zaostrzyć apetyt. Trzy jadalnie (jest też ogród na ciepłe posiłki) były pełne mieszkańców, głównie młodych, doświadczonych pijących, którzy wiedzą, jak trzymać kieliszek z winem, wszyscy piją czerwień. Siedziałem w sali kominkowej, udekorowanej taksydermią, mnóstwem poroża i ogromną ekspozycją rzemieślniczego salumi otoczonej lśniącą czerwoną krajalnicą Berkel.

Zaczęłam więc swój posiłek od doskonałego wyboru salumi. Następnie posmakowałam makaronów z pierwszego dania, takich jak tradycyjne paccheri alle Genovese (mięsny sos cebulowy) i świeże ravioli z makaronem z ricottą i szpinakiem. Opcje dań głównych obejmują kilka ustępstw bez mięsa – stoccafisso (dorsz suszony na powietrzu) ​​i filet z tuńczyka, ale reszta menu jest ciężka na mięsie, duża na grillu. Mięsożercy nie będą zawiedzeni, podobnie jak oenofile.

Desery są klasyczne – ciepłe, rozpływające się ciasto czekoladowe, crema caramellata, płatki "tysiąc liści" Ciasto z kremem i wiśniami. Ta restauracja to okazja – trzydaniowy posiłek za 35 euro, bez wina. Jest też wspaniały sklep z pamiątkami, z doskonałymi produktami, takimi jak pomidory w słoikach, oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, lokalne wina – idealne na pamiątkę kulinarną.

Jeśli masz ochotę na neapolitańską kuchnię w Pekinie, odwiedź La Fattoria (No.5 Phoenix Xintiandi Business Street, Shuguang Xili, Chaoyang District, Beijing. Tel.: +8610 58667072), gdzie będziesz otoczony włoskimi, europejskimi, amerykańskimi, i niektórzy chińscy koledzy pijący głównie czerwone, chociaż lista win jest znacznie krótsza niż w Pozzuoli.

Zdjęcie: Anastatia Curley

Kiedy dzieci odwiedzają farmę Yale, jedną z gier, w którą lubię się z nimi bawić, jest "zgadnij to warzywo!" Dzieci i wielu dorosłych, przyzwyczajonych do znajdowania pomidorów zawiniętych w celofan i wystaw z ziemniaków w supermarketach, jest zachwycone, gdy dowiadują się, jak różne warzywa wyglądają w ziemi.

Wspaniała rzecz "zgadnij to warzywo" jest to, że jak każda dobra gra ma poziomy trudności. Pomidory i sałata są łatwe. Ale czy możesz zidentyfikować liście rośliny ziemniaka? Albo powiedz, jak wyglądają inaczej niż liście batata? A moje obecne ulubione warzywo z Yale Farm, prawdziwa kikut: czy możesz nazwać roślinę, która jest wysoka i kolczasta i wygląda tak, jakby tylko osioł chciał ją zjeść?

Karczochy to dziwna, tajemnicza, trudno wyglądająca roślina. W tej chwili, po długim okresie wzrostu, nasze mają ponad sześć stóp wzrostu i są zwieńczone kolczastymi kwiatami. Wcześniej tego lata nasi stażyści zawinęli dolną część każdej rośliny w gazetę, aby zblanszować łodygi. Nad swoimi gazetowymi kurtkami afiszują się ze cztery stopy długich, dramatycznych, kłujących liści, z których wyłaniają się te kolczaste kwiaty.

Ponieważ jesteśmy ogrodem edukacyjnym, hodujemy karczochy głównie po to, by móc opowiedzieć ich historię.

Zwłaszcza teraz, gdy są wzrostu wysokiego mężczyzny, jest w nich coś trochę ludzkiego – a przynajmniej przypominającego stracha na wróble; ich wzrost sprawia, że ​​się pochylają, a ich dziwne, przypominające karczochy kwiaty pochylają się ku sobie. To dziwnie wzruszające.

Trochę badań pokazuje, że chociaż karczochy były powszechnym widokiem w ogrodach warzywnych kolonialnych Amerykanów, z powodów, których nikt nie jest w stanie wyjaśnić, od tego czasu wypadły z łask. Nadal są dość powszechne we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii, ale trudniej je znaleźć w USA.

Prawda jest taka, że ​​karczochy nie są zbyt praktyczną rośliną – potrzebują długiego, chłodnego, ale nie zimnego sezonu wegetacyjnego (prawdopodobnie dlatego ich popularność utrzymuje się w klimacie śródziemnomorskim) i sporej ilości miejsca. Ponieważ jesteśmy ogrodem edukacyjnym, uprawiamy je głównie po to, by móc opowiedzieć ich historię.

Są kuzynami karczochów i chociaż czytałem, że kwiaty karczocha można jeść w podobny sposób, jak karczochy, te, które widziałem, wyglądają nieprzyzwoicie kolczatnie. Częścią, która jest powszechnie spożywana, jest łodyga kardu – innymi słowy, z sześciu stóp naszych karczochów tylko dolna łapa będzie jadalna. Zawijamy tę część w gazetę, ponieważ blanszowanie – zapobieganie fotosyntezy – sprawia, że ​​jest delikatna i biała.

Być może powodem, dla którego zakochałem się w naszych kardonach, jest ich nieoczekiwaność: te w ogrodzie to tak naprawdę zeszłoroczne kardony, którym w tajemniczy sposób udało się przetrwać zimę w Nowej Anglii. Dlatego są tak wysokie i nie jesteśmy pewni, jak będą smakować. Zeszłoroczne karczochy były jednak pyszne, o smaku przypominającym karczochy.

Jeśli znajdziesz je na targu w pobliżu, możesz je dusić, blanszować i podawać z winegretem lub przecierać na zupę. Blanszowane mogą stanowić uroczą posypkę do bruschetty z dodatkiem cytryny i ziół. Lub wypróbuj ten prosty przepis, zaczerpnięty z Chez Panisse.

(Uwaga na temat karczochów: są one również jednym z nielicznych materiałów roślinnych – osty to inny – które mogą zsiadać mleko. Innymi słowy, można użyć karczochów zamiast podpuszczki w procesie produkcji sera. Ponieważ podpuszczka jest zrobiona z żołądki krów, kóz lub owiec, używając zamiast nich karczocha lub ostu jest jedynym sposobem na zrobienie prawdziwie wegetariańskiego sera. krowie mleko, ponieważ stają się gorzkie.)

Przepisy, w których wykorzystuje się karczochyKardony z sosem migdałowymKardony z sosem z anchois Aby dowiedzieć się więcej o tym, jak Europejczycy używają karczochów, kliknij tutaj."

Zdjęcie dzięki uprzejmości The Water Club

Próba znalezienia barów Sashy Petraske może upokorzyć nawet najbardziej oddanych pijących. Jego inspirowane knajpą lokale są jednymi z najlepszych na świecie, serwując profesjonalnie wymieszane koktajle sprzed prohibicji z ręcznie kruszonym lodem, wysokiej jakości alkoholami i świeżo wyciśniętym sokiem. Nowy bar Petraske DrinkShop w Atlancie, który został otwarty w kwietniu, nie jest wyjątkiem, oferując pełne menu smacznych klasyków. Ale w przeciwieństwie do innych barów Petraske, ten jest ukryty na widoku – znajduje się w hotelu W. Jest otwarty nie tylko dla gości hotelu, ale także dla publiczności.

Wypicie drinka w hotelowym barze to uhonorowana tradycja dla podróżnych. Ale przez wiele lat nie można było liczyć na coś więcej niż wodnisty rum z colą lub śrubokręt zrobiony z soku pomarańczowego z koncentratu. Na szczęście, z powodu odrodzenia się koktajlu, bary hotelowe od Nowego Jorku, przez Londyn, po Dubaj przeszły wykwintną metamorfozę. Teraz w wielu miastach jedne z najlepszych wodopojów można znaleźć w hotelach. Menu DrinkShop głosi, że tak jest "prawdziwy bar hotelowy, jak bary hotelowe przed maszynami do lodu, pistoletami na napoje gazowane, sokami w puszkach i gotowymi mikserami." Spragnieni turyści w Waszyngtonie mogą znaleźć kolejny bar Petraske w nowym W, naprzeciwko Białego Domu.

Wiele hoteli zatrudnia ekspertów do przekwalifikowania personelu barów. Kilka lat temu Marriott rozpoczął program, który koncentrował się na przejściu na świeżo wyciskany sok z gotowych mikserów.

Kilka lat temu restauracje hotelowe przeszły podobną metamorfozę i szybko zmieniły się z szarego na czterogwiazdkowe.